ADHD - terapie i co dalej?

ADHD - terapie i co dalej?


Masz dziecko, u którego już zdiagnozowano ADHD, kazano Ci się skierować do poradni, tak pięknie zwanej „Centrum Zdrowia Psychicznego” i w głowie kłębią Ci się myśli, widząc tę niewdzięczną nazwę: „czy moje dziecko jest nienormalne?!".
Mam horom curke, dej mi.

Mam horom curke, dej mi.





Musiałam poczynić post w tym kierunku, bo obserwując, co się dzieje, mam wrażenie, że wraz z nową technologią ludzie zamiast być mądrzejsi, to idiocieją. Nie wiem, czy wpływ ma na to technologia, która zaczyna myśleć za nas, ludzi, czy po prostu selekcja naturalna gdzieś nie pykła i zostały się jednostki skretynienia.

Ostatnio przeczytałam posta, który tchnął mnie tak naprawdę do wyjaśnienia sytuacji, która się ostatnio dzieje. Zauważyliście pewnie, że od jakiegoś czasu, długo dość szczerze, modne są MaDki i ich Świeżaki, ale nie tylko to, chodzi o te matki, które robią rażące błędy ortograficzne, stylistyczne, czy nawet po prostu nie wykazują się rozumem. 

Wracając do pierwszego zdania: przeczytałam posta, w którym mniej więcej chodziło o to, żeby się nie śmiać z matek, które proszą o coś dla dziecka, bo chore dzieci, bo muszą tyrać, aby coś ugrać, przy licznych operacjach, terapiach i leczeniach dzieci. Wiecie co? Autorka tekstu nie rozumie idei maDek, kompletnie. Nie wie, o czym pisze, ale pisze, bo fejm się zgadzać musi, bo temat chwytliwy. Nie wiem, jaki był jej zamiar, ale nie udało się jej. Napisała o czymś kompletnie innym. 

Dlatego powstał ten tekst, żeby wyjaśnić wszystkim, o co tak naprawdę chodzi z MaDkami, Świeżakami i tego podobnych znaczeniach. Dlaczego jest z tego taka wielka beka i czemu stało się to takie wyśmiewczo popularne?

Tu nie chodzi kompletnie o kobiety, które walczą z codziennością, o swoje dziecko, o matki, które z dnia na dzień muszą się zastanawiać, czy ich pociecha będzie miała dość siły i czy znajdą się pieniądze na rehabilitacje, potrzebne sprzęty i leki. Wcale o to nie chodzi, nie mylcie więc tych dwóch przypadków, za chwilę powiem dlaczego, wtedy zrozumiesz — taką mam nadzieję.


Różnica między tymi maDkami a matkami jest taka, że o ile te pierwsze mózgu nie mają, to te drugie jak najbardziej posiadają. Mają też pokorę i chęć samodoskonalenia, gdy te pierwsze kompletnie nie dają sobie wmówić swojego kretyństwa. 

MaDka, to taka, która za cholerę nie wie, czym jest szkoła, lekcje języka polskiego omijała szerokim łukiem, a słownik w telefonie czy w laptopie na pewno kłamie, gdy zaznacza na czerwono błędne słowa. One wiedzą lepiej. Najbardziej kocham tłumaczenia, że „pisalam sypko przestan sie mnie czepiac poczebuje cos to sie nie wpierdalaj” - pisownia oryginalna. 



Serio? To nic. MaDki to też cwaniaki i żebraki internetowe, którym wszystko się należy, bo mają dzieci, bo są biedne (umysłowo chyba najbardziej) i przede wszystkim wyczaiły poziom wyżej: mają „hore curki". Często też, gdy się im odmówi biją taką agresją, że gdyby mogły, zeżarły by. Wyzwiska, groźby, to cos co jest na porządku dziennym. Ja śmiem twierdzić, że mają chore głowy. Nie córki. Nagle większa część społeczeństwa ma chore córki, kurcze, wysyp jakiś, same chore dzieci się rodzą. 

Szału na Świeżaki tez nie rozumiem. MaDki potrafią sobie oczy wydrapać i połowę chałupy wyprzedać, byleby mieć szmacianą maskotkę, która w przeliczeniu w Biedronce nie jest za darmo, a za 2100 zł ! Kretynizm. Serio, jak chcecie mieć te warzywa, wejdźcie sobie na Aliexpress i kupcie, kosztują tam około 3 do 10 dolarów. Są identyczne, bo Biedronka na pewno się u nich zaopatruje, nawet metki mają takie same, tak samo się zwą, tyle że na Aliexpress metka jest po angielsku.




Matki, które naprawdę potrzebują pomocy, które walczą z każdym dniem, nie proszą w internecie, by oddać wózek za darmo, by ubranka im dac za darmo, bo się im należą ze względu na chore dziecko, nie są roszczeniowe, znają podstawy języka ojczystego i przede wszystkim mają pokorę w sobie, zwyczajnie im wstyd prosić ludzi o pomoc, po tym, co przeszły sa bardzo silne psychicznie i wiedzą gdzie szukać pomocy. Naprawdę bardzo trudno im przychodzi proszenie ludzi o pomoc. A przez takie MaDki cwaniaczki, żebraczki, kretynki (zwał jak zwał) mają taką pomoc ograniczoną, bo ludzie przestają wierzyć, wierzyć w to, że ktoś naprawdę jest potrzebujący, ponieważ coraz jest więcej cwaniactwa. 



Wiem, że nie opisałam wszystkich przykładów, ale podałam te najważniejsze. Mam nadzieję, że dość zrozumiale, jeżeli czegoś zapomniałam, proszę o wypisanie w komentarzu, z chęcią przeczytam.
Propozycja prezentów na Dzień Ojca

Propozycja prezentów na Dzień Ojca


Niedawno obchodziliśmy „Dzień Matki”, to bardzo emocjonalne święto, przynajmniej dla mnie. Nie mniej ważnym dla mnie świętem jest Dzień Ojca, bo to także zasługa ojców, że wyrastamy na takich ludzi, jakimi jesteśmy dziś. Ważne jest dla mnie, aby moje dzieci zdawały sobie z tego sprawę, dlatego także uczę córki, aby ten dzień celebrować.
Dasz? Nie, spierdalaj !

Dasz? Nie, spierdalaj !



Żyję na tym świecie już 26 lat, z czego 4 lata już poświęcam się (chociaż nie, to nie poświęcenie, to pasja) blogowaniu. Przez te cztery lata mojego małego, blogowego świata widziałam i czytałam wiele. Jedne rzeczy zaskakują mnie z dnia na dzień, inne już przestały mnie zaskakiwać, ale to, co dziś chcę napisać, nie zaskakuje mnie — to mnie wkurwia i dziś uleję mi się, bo już po prostu muszę to z siebie wypluć, inaczej udławię się własną śliną, za długo trzymam to w buzi.

Pamiętam te pierwsze miesiące, gdy zaczynałam przygodę z blogowaniem. Nie ukrywam, nie było łatwo. Można by rzec, że raczkowałam bardziej, niżeli pisałam coś sensownego. Odkrywałam ten, jak się później okazało, wielki świat blogosfery. Nie potrafiłam dobrze sklecić zdań, nie wiedziałam, co tak naprawdę jest ważne i czy wypisywałam wszystko, co zainteresuje czytelnika w recenzji. Mój blog kosmetyczny przeszedł przez wiele faz, ciągle go docierałam, zmieniałam nazwy, szablony, loga. Wszystko po to, aby wiedzieć, gdzie najlepiej się czuję i co najlepiej to zobrazuje. Dziś mogę powiedzieć, że jestem w pełni zadowolona z tego, co sama wypracowałam, bez niczyjej pomocy.

Były to trudne początki, cztery lata temu blogowanie nie było jeszcze aż takie modne, nie było gówniarstwa i ich blogów rosnących jak grzyby po deszczu. Często bezsensowne blogi, pisane kilka miesięcy maksymalnie i zostawione na pastwę losu. 

Wracając do tematu, który chcę poruszyć. Nie było mi łatwo zdobyć pierwszych czytelników, więc oczywiście udostępniałam swój blog w prywatnym profilu na facebooku. Prosiłam czasem znajomych, aby zagłosowali mi w jakimś konkursie, czy zapisali się do stron z akcjami testerskimi, wiecie Streetcom i tak dalej. Odzew był nie wielki, olewano mnie, albo pisali mi rzeczy typu:


„Bawisz się w jakieś durne pisanie na internecie, weź sobie, daj spokój”


„I co to Ci da? I tak niczego nie dostaniesz”

„Nie bądź dziecinna, pisanie blogów jest dla dzieci, pisz sobie w pamiętniku”

Dziś, gdy osiągnęłam to, co mam, a firmy same do mnie piszą, otrzymuję całkiem inne wiadomości od tych samych właśnie znajomych, co sprzed czteroma latami pisały mi, że to dziecinada i nic mi z tego nie wyjdzie. Co do mnie piszą dzisiaj:

„Hej Gosia, skąd masz xxx? Nie załatwiłabyś też dla mnie?”



„Hej, założyłabyś mi bloga i powiedziała co zrobić, by dostawać takie rzeczy?”



„Cześć, widziałam, że masz wiele kosmetyków, mam teraz trudną sytuację, może nie dałabyś mi kilku, które masz na zbyciu?”

„Cześć, widziałam, że masz teraz kampanie i dostałaś do testowania dla znajomych xxx, możesz mi wysłać, trzymaj adres.....”

Przepraszam, ale z jakiej paki ja mam teraz zakładać blogi, wysyłać rzeczy, oddawać kosmetyki za to, że wcześniej kopali mnie po dupie i gnoili? Mówili, że mi się nie uda, a teraz chcą czegoś ode mnie? No chyba, kurwa, nie. Nie dam, nie założę, nie pomogę — spierdalaj. Sama do wszystkiego dochodziłam, do tego, co mam, sama budowałam relację z czytelnikami, pracowałam nad blogiem, staram się, aby był miejscem fajnym, rzetelnym i godnym zaufania, doskonaliłam się, a Ty, drogi znajomy lub znajomo, chcesz czegoś teraz ode mnie? Chyba sobie kpisz. Może jeszcze mam za Ciebie bloga pisać, wypełniać ankiety i odpisywać na maile?

To są cztery lata mojej ciężkiej pracy nad sobą i nad rozwijaniem samej siebie, nad udoskonalaniem własnego bloga i mnóstwo godzin spędzonych przy tym. Nie myśl więc, że od tak położę Ci na tacy całą recepturę. 


Możesz mnie pocałować tam, gdzie mnie miałaś, gdy zaczynałam blogować. Sajonara. 
To Twoja wina, RODZICU !

To Twoja wina, RODZICU !



Od jakiegoś czasu obserwuję zachowania rodziców i ich dzieci — nie to, że jestem idealną matką, bo wcale nią nie jestem, ale szlag mnie trafia, gdy widzę pewne zachowanie, do którego dojść nie powinno. Mowa o tym, że rodzice sami doprowadzają do tego, że ich dzieci uczą się łamania zasad i regulaminów. Po prostu mają w dupie to, czy dziecko postępuje dobrze, czy nie, bo pokazują, że można łamać ustalone zasady.
Jak nauczyć ADHD-owca wykonywać polecenia?

Jak nauczyć ADHD-owca wykonywać polecenia?


ADHD-owcy, a szczególnie ci, z zaburzeniem koncentracji mają problem w wykonywaniu obowiązków, które się im zaleci, a dzieje się to dlatego, że po prostu — najzwyklej na świecie nie mogą się skupić nad zadaniem.

U nas największym problemem jest sprzątnięcie pokoju, układanie ubrań w szafach według kategorii (spodnie ze spodniami, bluzki do bluzek itd.) i wszystkie inne organizacyjne sprawy. Mimo że rozumie polecenie, to wchodząc do pokoju, następuje wymazanie systemu i nie wie, co ma zrobić. I zwyczajnie wtedy nic nie robi, zajmuje się czymś innym.

Jak sobie z tym radzę?


Przede wszystkim skupiłam się na przekazie polecenia i tego, jaki daję komunikat. Zwykłe powiedzenie: „posprzątaj pokój” nie zda w tym przypadku egzaminu. Żaden ADHD-owiec, nie zrozumie tego, co chcesz mu przekazać, chociaż to bardzo proste dla Ciebie, to dla takiego dziecka, niestety już nie.

Należy patrzeć w oczy, aby być pewnym, że dziecko Cię słucha. Gdy jest potrzeba, połóż rękę na ramieniu. Musisz wiedzieć, co chcesz przekazać dziecku, muszą to być sprecyzowane oraz jasne przekazy. Jeżeli w pokoju leżą zabawki i ciuchy, nie możesz powiedzieć „Posprzątaj te zabawki i ciuchy”, bo nie zrozumie co i jak.

Przykład:
„Kochanie, ułóż zabawki do kufra”. Gdy dziecko wykona zadanie, musisz pochwalić za dobrze wykonanie zadania, a następnie zlecasz następne.
„Teraz proszę, ułóż ubrania do szafy. Spodnie do spodni, a bluzki do bluzek/ zanieś brudne ubrania do kosza w łazience".

ADHD-owiec nie będzie wiedział, co do końca ma zrobić, od czego zacząć, trzeba mu konkretnie powiedzieć, co po kolei ma zrobić, np. przełóż książki z biurka do szafki, zawieś kurtkę na wieszak itp.

Takie obrazowanie zadań znacznie pomoże w organizacji tego, co dziecko ma do wykonania i przede wszystkim nie nagradzaj dziecka, jeżeli nie sprawdzisz, czy wykonało zadanie — ponieważ obróci to przeciw Tobie i wykorzysta nieuwagę mamy.

Dla ADHD-owca zawsze najbardziej liczy się to, co jest od razu, dlatego korzystne dla niego będzie zdobycie nagrody (np. lizaka, coś słodkiego) natychmiast, z najmniej możliwym odwlekaniem i „męczeniem się". A to może mieć fatalne konsekwencje — notoryczne kłamstwa, z czym do tej pory się zmagamy (ale już w mniejszym stopniu), przez uprzednie nie stosowanie się do tych zasad, a to tylko dlatego, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, co jest jej potrzebne do motywacji.

Możecie stworzyć także, swoją tablicę nagród, o której już wspominałam. Za każde dobrze wykonane zadanie „+”, za nie wykonane „-” i ustanowić nagrodę za jakąś ilość plusów. Będzie to motywacja, do wykonywania zadań i dochodzenie do określonych celów.
Twoje dziecko ma ADHD, co dalej ?

Twoje dziecko ma ADHD, co dalej ?


O tym, że moja córka może mieć ADHD, dowiedziałam się w szkole od psycholog oraz pedagog. Wiktoria od drugiej klasy zaczęła wykazywać intensywniej brak koncentracji, miała większe problemy ze skupieniem na lekcjach, w domu i przy każdej czynności, której się podejmowała.

Wcześniej także widziałam, że ma większe problemy, ale nie wiązałam tego z deficytem, nauczyciele również, po prostu myśleliśmy, że ma po prostu zwykłe trudności, jak to się zdarza u dzieci, szczególnie że byliśmy wtedy po przeprowadzce, co wiązało się ze zmianą szkoły u Wiki. Niestety zaczęło się to pogłębiać.

Wiktoria zaczęła zapominać prac domowych, zapominała je zapisywać, czego efektem potem były nieodrobione prace domowe, za które ja dostawałam „po dupie”, bo dziecka nie przypilnowałam, aby odrobiło (jak miałam zgadnąć, co jest do zrobienia, skoro nie było zapisane?).

Zaczęła chodzić na przeróżne zajęcia dodatkowe. Matematyka z dotacji UE, wyrównawcze, pedagog, logopeda, psycholog — multum tego. Wtedy dopiero, po intensywnym przypatrzeniu się jej, oraz współpracy mojej z radą szkoły stwierdziliśmy, że to może być „TO".

Gdy dowiadujesz się o tym, że Twoje dziecko może mieć ADHD, lub ADD (deficyt koncentracji, jak ma moja córka) na początku czujesz się, jakby ktoś Cię po prostu jebnął, obuchem w ryj. No bo przecież jak to możliwe. Twoje dziecko — przecież to się Wam nie mogło przytrafić, to się zdarza gdzie indziej. Tak samo było ze mną. Przez pierwsze dni byłam kompletnie załamana, musiałam to przyswoić, winiłam się, że może to ja popełniłam jakieś błędy, a może właśnie czegoś nie zrobiłam. Co dalej z tym fantem?

Pierwsze co musisz zrobić, to zdobyć kontakt do najlepszej poradni, leczenia psychicznego dla dzieci, tam dowiesz się, czy jest Ci potrzebne skierowanie od pediatry, czy też nie (możesz wybrać opcję płatną, bez NFZ). Ja byłam u pediatry, która wypisała mi skierowanie i umówiłam się na termin.

Następnie musiałam umówić ją także w poradni, w której już była szybciej, na ponowne testy. Jest możliwość, aby moja córka trafiła do klasy integracyjnej w następnym roku szkolnym, w której otrzyma więcej uwagi (taka klasa ma dwóch nauczycieli). Na razie, byłam tylko ja, na pierwszej wizycie.

Pierwsza wizyta to wywiad z rodzicem, psycholog pyta o wszystko, co działo się w okresie ciąży, po niej, czy nie było żadnych komplikacji i wszystkie zdarzenia do wieku obecnego dziecka. Pyta także o relacje członków rodziny. Było to dla mnie trudne, po tym, co przeszłam, było to dla mnie cholernie trudne i przyjechałam do domu totalnie wypruta psychicznie, ale jednocześnie z ulgą, że się wygadałam, dostałam także wsparcie duchowe ze strony psycholog.

Termin wizyty Wiktorii mamy za nie cały miesiąc (równo miesiąc po mojej wizycie).

Jeżeli chodzi o dziecko...

Co mogę powiedzieć dziś? Należy ułożyć sobie plan dnia z pedagog szkolną, która na pewno pomoże Ci rozwiązać tę sytuację. Potrzebujesz wiele siły, cierpliwości i konsekwencji. Następny post będzie poświęcony właśnie temu, jak postępować z dzieckiem mającym ADD (ADHD z deficytem koncentracji).
Jak rozwijać umysł dziecka? Czyli trening mózgu...

Jak rozwijać umysł dziecka? Czyli trening mózgu...


Rok szkolny się rozpoczął, więc wiele rodziców posłało swoje najdroższe skarby do szkoły, część z nich po raz pierwszy, więc ponownie zaczynają się kłębić w głowie rozterki, jak zadbać aby pociechy ćwiczyły swój umysł. Jednocześnie trzeba także zadbać o to, aby nie było to dla nich zło konieczne. 
Capital Punishment!

Capital Punishment!


   Wszyscy jesteśmy świadkami co rusz to gorszych zdarzeń, które każdego dnia mają miejsce nawet niedaleko nas. Gwałty, zabójstwo, przemoc psychiczna, kradzieże i rozboje. Jesteśmy tego świadkami, realnie bądź online, ale widzimy co dzieje się w Polsce i na świecie.
Walka ze sobą

Walka ze sobą


  Każdy z nas walczy, każdy ma jakiś problem lub coś, z czym sobie nie może, bądź nie umie poradzić. Bezsilność, która wtedy przenika ciało, jest tak mocna, że nie w sposób z nią walczyć.
Biologiczny tata (nie) zawsze jest lepszy...

Biologiczny tata (nie) zawsze jest lepszy...


Czasami napływa nas gorycz, żal i smutek jednocześnie, to jest coś, co nas obezwładnia, nie pozwala normalnie żyć, a gardło zaciska się coraz mocniej. Przeżywamy to podwójnie, jeżeli chodzi o nasze dziecko. My matki, przeżywamy wszystko podwójnie, jeżeli chodzi, o coś, co dotyczy naszego ukochanego, chowanego pod sercem przez dziewięć miesięcy dziecka.
Alimenty

Alimenty


Wiele matek (jak i ojców) musi codziennie samotnie wychowywać swoje dzieci. Małżeństwa lub pary rozstają się z różnych przyczyn i zostaje ono. Dziecko, które kocha, czuje i często nie ma pojęcia co się dzieje wokół niego. 

Ile wypada dać kasy na komunię?

Ile wypada dać kasy na komunię?



Ostatnio przeglądając grupy na Facebooku dochodzę do wniosku, że Komunia, wcale nie oznacza to co powinna. Nie jest ona ważnym sakramentem - swoistym ślubem z Panem Bogiem, a ceremonią, którą należy odbębnić by dostać hajsy. No co? Ta szopka się przecież musi zwrócić prawda?

Strach

Strach


Patrząc na to, co ostatnio dzieje się na świecie, trudno jest określić swoje marzenia i plany. Strach, o to, czy jutro w telewizji powiedzą:

Patologia, tuż za ścianą

fot.:Jacek Butlewski.

Drogi sąsiedzie. Wiem, że słyszysz te wszystkie krzyki, jęki, piski i płacz moich dzieci, czasem zdarzy się i tak, że mój. Wiem też, że już wyrobiłeś sobie o nas opinię i zastanawiasz się z dnia na dzień, czy zgłosić to do MOPS-u. Pozwól jednak, że przedtem Ci o nas opowiem, zanim narobisz kłopotów, nie tej rodzinie co trzeba, a z siebie cymbała.
Matko wyluzuj! Daj dziecku spokój.

Matko wyluzuj! Daj dziecku spokój.


Każda matka chce dla dziecka tego, co najlepsze, niewątpliwie. Matka jest, gdy dziecko tego najbardziej potrzebuje, wyciera łzy, goi rany, jest najlepszym przyjacielem. Jest także nauczycielem, który uczy życia, uczy przetrwania w tym ciężkim świecie, chroni przed złem i kocha całym sercem, każde swoje dziecko taką samą miłością, bo serce ma ogromne. Są też matki, które przesadzają...
Mamo, dlaczego mam dwóch tatusiów?

Mamo, dlaczego mam dwóch tatusiów?


Przyszedł ten moment, ten od, którego próbowałam uciec — odłożyć na tyle ile się da. Niestety w wieku 6 lat dziecko jest już ciekawe, chce wiedzieć, kim jest, po co i dlaczego. Zacznę więc od początku, dla tych, którzy historii naszej nie znają. Wiki ma tatę i ojca.